Info

avatar Nazywają go różnie, w światku rowerowym najbardziej znany jako McAron, choć on sam woli po prostu - Michał. Na rowerze jeździ od dziecka, z przerwą na dorastanie, które podobno się jeszcze nie skończyło. Od momentu założenia bikebloga przejechał "wszystkie km" ale do tego należy dodać jeszcze około 14 tysięcy. Nie przywiązuje specjalnej wagi do tego na czym jeździ - dlatego też do niedawna wędrował na rowerku z promocji za 700 zł nie zważając na porę roku. Od jakiegoś czasu przesiadl się na tanią ramę aluminiową ale wierny pozostał sztywnym widłom. Posiada aparycję z kategorii "bez kija nie podchodź" jednakże bardzo zyskuje przy bliższym poznaniu. Muzyki słucha tylko dobrej, tylko do jazzu jeszcze nikt go nie przekonał, choć ostatnio ujęło go kilka jazzowych nutek, chyba się starzeje. Lubi samochody i kobiety o urodzie specyficznej i nietuzinkowej. Przyjaciół nie posiada bo Ci go zawiedli a i sam w tej roli się nie sprawdził. Posiada wspaniałą żonę oraz dwoje nad wyraz udanych dzieci. Obecnie pełni powierzoną mu zaszczytną funkcję administratora forum Gliwickiej Masy Krytycznej.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy McAron.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Październik, 2012

Dystans całkowity:151.62 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:08:17
Średnia prędkość:18.30 km/h
Maksymalna prędkość:44.00 km/h
Liczba aktywności:7
Średnio na aktywność:21.66 km i 1h 11m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
13.60 km 0.00 km teren
00:40 h 20.40 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

dojazd i powrót z czasówki

Piątek, 19 października 2012 · dodano: 19.10.2012 | Komentarze 0

Dzisiaj pierwszy raz wybrałem się na sprawdzenie swoich możliwości na trase czasówki gliwickich siódemek (7777). Ze względu na to, że same czasówki będę dodawał jako oddielne wpisy to tutaj tylko droga tam i spowrotem. Jak wyjeżdżałem to cieplutko, jak wracałem juz dość zimno, szczególnie na lotnisku.

Dane wyjazdu:
7.87 km 0.00 km teren
00:15 h 31.48 km/h:
Maks. pr.:44.00 km/h
Temperatura:14.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Pierwszy raz na czasówce

Piątek, 19 października 2012 · dodano: 19.10.2012 | Komentarze 0

Postanowiłem się sprawdzić na trasie gliwickiej czasówki. Od kilku dni sie zbierałem i dzisiaj korzystając z dobrej pogody się udało. Plany były wielkie ale życie zweryfikowało to brutalnie zakładałem, że zmieszczę się w czasie 13m30s wyszło 15m10s. Czyli średnia 31.15 km/h - żałosne. Najwięcej straciłem na zakrętach, bardzo niepewnie je pokonywałem solidnie zwalniając, W tym roku juz chyba nieweile uda się powalczyć trzeb przez zimę zbudować bazę, zrzucic parę kilo i od wiosny do roboty.
Kategoria 7777


Dane wyjazdu:
18.50 km 0.00 km teren
01:20 h 13.88 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Na kole ku światłu

Sobota, 13 października 2012 · dodano: 19.10.2012 | Komentarze 0

Kolejna edycja "na kole ku ..." tym razem "ku swiatłu" czyli szlakiem zabrzańskich podswietlonych obiektów. Razem z synem jedziemy lekko spóźnieni autem do Zabrza. Ale docieramy w połowie prelekcji pod pomnikiem Pstrowskiego. Drugi punkt wycieczki to Szenkuś, czyli lokomotywa. Robi wrażenie, najbardziej tym, że taka czysta. Następnie kościół św. Józefa i kolejny św. Andrzeja. Tu niespodzianka, zgarnia nas ksiądz na kilka zdrowasiek do kościoła - wielu z grupy nie wchodzi. Następnie pod dawna dyrekcję huty Zabrze. Tu pierwszy kryzys, zimno, pic się chce, ciemno i oczy robią sie ciężkie. Chcę juz wracać ale syn nie ma zamiaru. Jedziemy dalej pod krzyz papieski, czyli ten, kóry był na miejscu odwiedzin Papieza w Gliwicach. Nastepnie suniemy już pod szyb Maciej. Trasa przez Maciejów to juz masakra, wilgotno, ciemno i zimno. Bardzo miła niespodzianka to gorąca herbatka i ciasteczka. Przecież zeka nas jeszcze droga przez całe Zabrze do samochodu !
Kategoria Rodzinnie


Dane wyjazdu:
31.00 km 0.00 km teren
01:46 h 17.55 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Zabrzańska Masa Krytyczna

Piątek, 12 października 2012 · dodano: 19.10.2012 | Komentarze 0

Na Zabrzańską samotnie. Po drodze zahaczam o cmentarz odwiedzić Marcina. Potem na zbiórkę. Masa jeszcze starą trasą. Na mecie czekają Nax z Aniką, pada propozycja ogniska - nie - dziekuję. Powrót troche szybciej z Darkiem, który wpada po drodze do Ciotki a ja sam do domu.
Kategoria Masy Krytyczne


Dane wyjazdu:
33.00 km 0.00 km teren
02:10 h 15.23 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

11 Eko Rajd Rowerowy - czyli Czechowice tam i z powrotem przez łzy i zaciśnięte zęby ..

Środa, 10 października 2012 · dodano: 10.10.2012 | Komentarze 0

Kilka dni temu syn ogłosił dumnie, że zgłosił sie do ww. rajdu. Przyklasnąłem decyzji a i samemu zachciało mi sie jechac z nimi. Dzień przed wyjazdem sprawdzenie stanu technicznego, regulacja hamulców, przerzutki, przykręcenie błotnika bo mu się odpadło, montaz odblasków i kichnięcie w oponki. Strój na rower przygotowany bo prognoza pogody zapowiadała chłodny dzień. Rano do sakwy spakowałem termos z herbatką, coś do papu buty na zmianę dla mnie troche szmatek i w drogę. Na miejscu zbiórki zobaczyłem coś co mnie zaniepokoiło, dziciaki ubrane jak na wycieczkę w chłodne lipcowe popołudnie, bez czapek, hust pod kaskami, rękawiczek. Rowery, pomimo obowiązkowej dklaracji opiekunów, zdażały się w różnym stanie technicznym. Około 9.30 odprawa w czasie której awansuje na jednego z opiekunów grupy. Dostaje zaszczytne miejsce ostatnie, czyli zabezpieczam tyły. Po przejechaniu około 1 kilometra pierwsza gleba, nie nie moja. Jakies dziewczę przekonało się o istnieniu grawitacji na skutek czego uroniło kilka łez. Pomagam naprawic łańcuch i przy okazji odkrywa, że hamuec tylni nie działa a nawet lekko blokuje koło. Jedziemy dalej i po pierwszej górce na tył spadała słabsza dziatwa. Po około 3 km kolejne dziewcze oznajmia mi, że "NIE DAAAAM JUŻ RADYYYYYY", podganiam do oberopiekuna i raportuje fakty, jednoczesnie deklaruję,że odprowadzę to indywiduum do domu. Jak sie okazuje mój słaby egzemplarz złapał drugi oddech i pojechał, ale ten który wcześniej sprawdzał twardość ściezki kapituluje. Zabieram dziiecko zatem i jedziemy do domu, ale, żeby nie było tak łatwo te teraz 90% trasy jest pod górę. Na jednym z postojów okazuje się, że diewczynak wykazuje typowo kobiecą przypadlość - a mianowicie nie potrafi obsługiwać przerzutek, któe nawiasem mówiąc też ledwo działały. Zatem mkniemy tak sobie 8 do 10 km/h robiąc co 5 minut przystanki ale w końcu dostarczam czerwone na twarzy i to nie ze wstydu, dziecko rodzicom. Teraz kita na spotkanie grupy, no tak ale gdzie ? Ober mówił coś o postoju na Toszeckiej jade jak wariat ale tam nie ma po nich sladu. Pomyslałem, że może na leśnym, wracam zatem z Łabęd pod górę i robię objazd przez Kopernika. Nie ma ich. Nie chciałem wracac to przez Łabędy na Toszecką. Gonie jakąś grupkę dzieci ale jak sie okazuje to nie oni. Znajduje ich dopiero na Chechowicach gdzie właśnie przed chwila dojechali.

Na miejscu jakies tam wyscigi, grochówka, byłem nawet zapisany na przeciąganie liny ale konkurencja sie przeciągała w czasie i około 13.30 odgwizdany został powrót i to dopier miało się zacząć najgorsze.
Od samego początku dwójka młodzieńców wyraźnie odstaje z tyłu i tak wleczemy się w ogonie a ja co chila musze ich ustnie motywować. Na ostatnim podjeżdzie na Toszeckiej "girl no. 3" oswiadcza, że nie ma sił. Kontriluje jakie ma przełożenie i jak się okazuje też nie pojęło sztuki władania manetką przerzutki tylnej. Zmieniam jej przełożenie na bardziej miękkie i jakoś docieramy na postój. Po wznowieniu trasy zaraz komus spada łańcuch i znowu trzeba podganiać. jak juz dogoniliśmy grupę to wczesniej wspomniane dziewcze znowu stoi. Tym razem juz trzeba je brać na hol, no właśnie ale skąd ten hol? Powinienem chyba zmieniś ksywe z McArona na macgyver. Z sakwy odpinam pasek, z kluczy smyczkę a gaci wyciągam sznurek. Po połączeniu tego szeregowo wyszedł słusznej długości hol. Jeszcze tylko mój synek prawie przed metą nie dła rady pokonac krawężnika i upadł, skutkiem czego łańcuch spadł skąd tylk mógł i zablokował się gdzie tylko mógł. Po naprawie doganiamy grupę i juz bez przygód pod szkołę.
Ogólnie miło spędzony dzień, przynajmniej poczułem się potrzebny, bo strach było by myslec co było by beze mnie.

Dane wyjazdu:
23.77 km 0.00 km teren
01:02 h 23.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

praca

Wtorek, 9 października 2012 · dodano: 10.10.2012 | Komentarze 0

Zimno, zaczęło sie wożenie ciuchów na zmianę.
Kategoria Do roboty


Dane wyjazdu:
23.88 km 0.00 km teren
01:04 h 22.39 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

praca - lajtowo

Wtorek, 2 października 2012 · dodano: 02.10.2012 | Komentarze 0

Nic wiecej nic mniej. Rano ospale, dopiero w połowie dystansu depnąłem rochę mocniej. Powrót juz z lekkim przeziębieniem. Teraz gdy robię wpis to już dość mocny katar, ból zatok. Jutro na pewno będzie gardło a potem oskrzela. C'est la vie.
Kategoria Do roboty